Przyjechał dwa dni temu...
Friday, October 3, 2008
Wednesday, September 24, 2008
Matti
Wczoraj przyszedł na noc do Helutka jego najlepszy kumpel Matteo. To znaczy na pół nocy, bo Rodzice odebrali Matteo, jak tylko wrócili z imprezki. Czyli w środku nocy...
Helutek bardzo lubi, jak przychodzi do niego Matteo, bo Matteo zawsze przynosi jakieś nowe zabawki. I jeszcze ubranka Helutkowi przynosi, bo z Helutka jest Szczupła Laska i wszystko na niego pasuje. A Matteo szybko wyrasta ze swoich nowych ubranek.
No więc jak przyszedł do Helutka Matteo, to Helutkowi bardzo się to spodobało. Najpierw Helutek, Matteo i Mama trochę się razem pobawili, potem poszli się kąpać (ale kąpali się tylko Helutek i Matteo, bo Mama jest duża i do zielonej wanienki się nie mieści), a potem zjedli na kolację kaszkę, którą Matteo ze sobą przyniósł (a kaszka Matteo smakowała Helutkowi bardziej, niż jakakolwiek inna kaszka, którą w życiu jadł...).
No i wtedy przyszedł czas na spanie... I się okazało, że Matteo też lubi zasypiać w dużym łóżku, przytulając się do Mamy. A że Mamy Matteo nie było, to Matteo chciał się przytulać do Helutkowej Mamy! A przecież do Helutkowej Mamy może przytulać się tylko i wyłącznie Helutek!!! Więc się Helutek zdenerwował i urządził taką awanturę Mamie i Matteo, że Mama musiała zabrać do dużego łóżka i Helutka i Matteo, i jeszcze się do nich przytulić, i obydwoje pogłaskać, i dopiero wtedy można było spokojnie zasnąć...
Helutek bardzo lubi, jak przychodzi do niego Matteo, bo Matteo zawsze przynosi jakieś nowe zabawki. I jeszcze ubranka Helutkowi przynosi, bo z Helutka jest Szczupła Laska i wszystko na niego pasuje. A Matteo szybko wyrasta ze swoich nowych ubranek.
No więc jak przyszedł do Helutka Matteo, to Helutkowi bardzo się to spodobało. Najpierw Helutek, Matteo i Mama trochę się razem pobawili, potem poszli się kąpać (ale kąpali się tylko Helutek i Matteo, bo Mama jest duża i do zielonej wanienki się nie mieści), a potem zjedli na kolację kaszkę, którą Matteo ze sobą przyniósł (a kaszka Matteo smakowała Helutkowi bardziej, niż jakakolwiek inna kaszka, którą w życiu jadł...).
No i wtedy przyszedł czas na spanie... I się okazało, że Matteo też lubi zasypiać w dużym łóżku, przytulając się do Mamy. A że Mamy Matteo nie było, to Matteo chciał się przytulać do Helutkowej Mamy! A przecież do Helutkowej Mamy może przytulać się tylko i wyłącznie Helutek!!! Więc się Helutek zdenerwował i urządził taką awanturę Mamie i Matteo, że Mama musiała zabrać do dużego łóżka i Helutka i Matteo, i jeszcze się do nich przytulić, i obydwoje pogłaskać, i dopiero wtedy można było spokojnie zasnąć...

U6
Dzisiaj Mama poszła z Helutkiem na kontrolę do Pani Doktor. Fajnie jest u Pani Doktor, bo po pierwsze, to u Pani Doktor jest dużo dzieci, a po drugie to u Pani Doktor jest dużo zabawek. I to wcale nie byle jakich zabawek, tylko takich, jakich to jeszcze Helutek nie widział!
No więc... Jak Helutek zasiadł na podłodze, wśród tych wszystkich zabawek i dzieci, przegryzając znalezionym w kącie a zgubionym w ferworze zabawy przez inne dziecko kawałeczkiem precla, to właściwie odechciało mu się iść do gabinetu na kontrolę. Ale Mama była nieugięta i Helutka do gabinetu zaciągnęła!
A w gabinecie też się Helutkowi spodobało. Bo Pani Doktor to najpierw zaczęła bawić się z Helutkiem w chowanego, a potem rzucała piłkę do Mamy, a Helutek biegał i starał się ją złapać. A na koniec Pani Doktor przyniosła jeszcze różne klocki, książeczki i inne pudełeczka, i to wszystko postawiła przed zdrętwiałym z podniecenia Helutkiem. A Helutek najpierw zrobił szybki przegląd wszystkich tych skarbów, a ponieważ było ich tak bardzo dużo, to postanowił je szczodrą ręką rozdzielić pomiędzy Mamę i Panią Doktor. Zwłaszcza że Pani Doktor kulturalnym człowiekiem jest i za każdy prezent gorąco Helutkowi dziękowała...
Helutek tak się rozochocił w gabinecie, wśród tych wszystkich klocków, książeczek i innych pudełeczek, w towarzystwie wyjątkowo kulturalnej Pani Doktor, że dumnie demonstrował wszystko, czego się do tej pory nauczył: jak już umie raczkować, jak umie wstawać i jak umie stać, jak porządkuje szuflady (no bo Pani Doktor uchyliła przed Helutkiem jedną szufladę, a Helutek aż się za głowę złapał, taki tam był nieporządek! I natychmiast postanowił w niej posprzątać. Sprzątanie jest ostatnio ulubionym zajęciem Helutka...), jak umie siedzieć i się turlać, i jak już umie biegać z Mamą za rączkę, i jak umie pokazywać paluszkiem na kotka w książeczce, i na Mamę, no i przede wszystkim, jak to on już pięknie potrafi mówić (tylko że ani Pani Doktor, ani Mama, do końca nie zrozumiały, o czym to Helutek im opowiadał...). I wtedy Pani Doktor powiedziała Mamie, że Helutek jest dużo bardziej rozwinięty od dzieci w jego wieku, i wtedy to Mama zdrętwiała z dumy, bo chociaż zawsze wiedziała, że ma najmądrzejsze dziecko na świecie, to jak Mamie to powie ktoś obcy, no to wtedy już nie można nie zdrętwieć z dumy!
PS. A jeśli chodzi o wagę, to Helutek linię trzyma. Jedyne 7,7 kg.
No więc... Jak Helutek zasiadł na podłodze, wśród tych wszystkich zabawek i dzieci, przegryzając znalezionym w kącie a zgubionym w ferworze zabawy przez inne dziecko kawałeczkiem precla, to właściwie odechciało mu się iść do gabinetu na kontrolę. Ale Mama była nieugięta i Helutka do gabinetu zaciągnęła!
A w gabinecie też się Helutkowi spodobało. Bo Pani Doktor to najpierw zaczęła bawić się z Helutkiem w chowanego, a potem rzucała piłkę do Mamy, a Helutek biegał i starał się ją złapać. A na koniec Pani Doktor przyniosła jeszcze różne klocki, książeczki i inne pudełeczka, i to wszystko postawiła przed zdrętwiałym z podniecenia Helutkiem. A Helutek najpierw zrobił szybki przegląd wszystkich tych skarbów, a ponieważ było ich tak bardzo dużo, to postanowił je szczodrą ręką rozdzielić pomiędzy Mamę i Panią Doktor. Zwłaszcza że Pani Doktor kulturalnym człowiekiem jest i za każdy prezent gorąco Helutkowi dziękowała...
Helutek tak się rozochocił w gabinecie, wśród tych wszystkich klocków, książeczek i innych pudełeczek, w towarzystwie wyjątkowo kulturalnej Pani Doktor, że dumnie demonstrował wszystko, czego się do tej pory nauczył: jak już umie raczkować, jak umie wstawać i jak umie stać, jak porządkuje szuflady (no bo Pani Doktor uchyliła przed Helutkiem jedną szufladę, a Helutek aż się za głowę złapał, taki tam był nieporządek! I natychmiast postanowił w niej posprzątać. Sprzątanie jest ostatnio ulubionym zajęciem Helutka...), jak umie siedzieć i się turlać, i jak już umie biegać z Mamą za rączkę, i jak umie pokazywać paluszkiem na kotka w książeczce, i na Mamę, no i przede wszystkim, jak to on już pięknie potrafi mówić (tylko że ani Pani Doktor, ani Mama, do końca nie zrozumiały, o czym to Helutek im opowiadał...). I wtedy Pani Doktor powiedziała Mamie, że Helutek jest dużo bardziej rozwinięty od dzieci w jego wieku, i wtedy to Mama zdrętwiała z dumy, bo chociaż zawsze wiedziała, że ma najmądrzejsze dziecko na świecie, to jak Mamie to powie ktoś obcy, no to wtedy już nie można nie zdrętwieć z dumy!
PS. A jeśli chodzi o wagę, to Helutek linię trzyma. Jedyne 7,7 kg.
Monday, September 22, 2008
Wielki dzień!
Dzisiaj Helutek samodzielnie i bez podpórki wykonał swoje pierwsze trzy kroki! A potem sobie przypomniał, że on przecież jeszcze chodzić nie potrafi. I pacnął... Na pupę...
Och, ależ to życie jest ciekawe...
Och, ależ to życie jest ciekawe...
Wednesday, September 10, 2008
O tym, że...
... Helutek dostał od Cioci Mony Wielki Czekoladowy Tort! A dlaczego? Dlatego że akurat była niedziela i dlatego, że Helutek właśnie skończył 11 miesięcy...

Pyszny jest taki Czekoladowy Tort. Nawet jeśli Mama pozwala tylko na niego popatrzeć. Bo Helutek jest jeszcze mały i czekolady jeść nie może!

... Helutek bardzo kocha swoją Babcię i dlatego od czasu do czasu daje Babci potężnego Buziula...

... I na koniec o tym, że Helutek to jest Jeden Wielki Łobuziak, Mamy nie słucha, i w ogóle to Helutek bardzo, ale to bardzo lubi wariować!



Pyszny jest taki Czekoladowy Tort. Nawet jeśli Mama pozwala tylko na niego popatrzeć. Bo Helutek jest jeszcze mały i czekolady jeść nie może!

... Helutek bardzo kocha swoją Babcię i dlatego od czasu do czasu daje Babci potężnego Buziula...

... I na koniec o tym, że Helutek to jest Jeden Wielki Łobuziak, Mamy nie słucha, i w ogóle to Helutek bardzo, ale to bardzo lubi wariować!


Sunday, September 7, 2008
Friday, September 5, 2008
A Helutek ma wakacje...
A Helutek ma Wakacje! Dłuuuuuuugie Wakacje...
- najpierw Helutek spędził cały tydzień u Babicky, Dedy i Tety w Prostejovie. W Prostejovie jest fajnie, bo w Prostejowie Helutek ma swój prywatny basen i może w nim spędzać tyle czasu, ile tylko dusza zapragnie:

- potem Helutek spędził cały tydzień u Prababicky w Prostejovickach. W Prostejovickach jest fajnie, bo w Prostejovickach jest sad, i są jabłka, i jest czysta zielona trawka, po której można biegać, ile tylko dusza zapragnie:

- następnie Helutek pojechał na tydzień do Warszawy. W Warszawie jest fajnie, bo w Warszawie Mama chodzi na imprezy i zostawia Helutka z Babcią i Dziadkiem, a jak się zostaje z Babcią i Dziadkiem to można spać, ile tylko dusza zapragnie:

- a potem Helutek, Mama, Babcia i Dziadek pojechali na tydzień nad morze. A nad morzem to jest dopiero fajnie, bo nad morzem można robić wszystko!
... można biegać, skakać i turlać się po piasku


... można wyszukiwać na plaży muszelki i je konsumować


... można krzyczeć i wariować do woli, i nikt nie mówi, że mu to przeszkadza

... można zbierać bursztyn

... można chodzić na długie wycieczki

... można kąpać się w morzu


I teraz Helutek jest znowu w Warszawie i odpoczywa, bo za tydzień znowu rozpocznie się Podróż. Helutek to jest Wielki Podróżnik...
PS. A dzisiaj Helutek kończy 11 miesięcy i Mama oficjalnie zaczyna myśleć o nadchodzącej imprezce :)
- najpierw Helutek spędził cały tydzień u Babicky, Dedy i Tety w Prostejovie. W Prostejovie jest fajnie, bo w Prostejowie Helutek ma swój prywatny basen i może w nim spędzać tyle czasu, ile tylko dusza zapragnie:

- potem Helutek spędził cały tydzień u Prababicky w Prostejovickach. W Prostejovickach jest fajnie, bo w Prostejovickach jest sad, i są jabłka, i jest czysta zielona trawka, po której można biegać, ile tylko dusza zapragnie:

- następnie Helutek pojechał na tydzień do Warszawy. W Warszawie jest fajnie, bo w Warszawie Mama chodzi na imprezy i zostawia Helutka z Babcią i Dziadkiem, a jak się zostaje z Babcią i Dziadkiem to można spać, ile tylko dusza zapragnie:

- a potem Helutek, Mama, Babcia i Dziadek pojechali na tydzień nad morze. A nad morzem to jest dopiero fajnie, bo nad morzem można robić wszystko!
... można biegać, skakać i turlać się po piasku


... można wyszukiwać na plaży muszelki i je konsumować


... można krzyczeć i wariować do woli, i nikt nie mówi, że mu to przeszkadza

... można zbierać bursztyn

... można chodzić na długie wycieczki

... można kąpać się w morzu


I teraz Helutek jest znowu w Warszawie i odpoczywa, bo za tydzień znowu rozpocznie się Podróż. Helutek to jest Wielki Podróżnik...
PS. A dzisiaj Helutek kończy 11 miesięcy i Mama oficjalnie zaczyna myśleć o nadchodzącej imprezce :)
Tuesday, August 26, 2008
O tym, jak to Helutek wstaje i staje...
Helutek bardzo lubi wstawać. Wstawanie to wcale nie jest prosta rzecz, zwłaszcza gdy spodnie są za długie, albo kiedy skarpety się ślizgają, albo kiedy po prostu nie ma się czego złapać. Ale ponieważ Helutek wstawanie ćwiczy od dawna, to stał się we wstawaniu ekspertem...
Do wstawania potrzebne są obie rączki. Potem, jak już się stoi, to można jedną rączkę puścić i trochę nią nawet powymachiwać. Jedna wolna rączka zawsze się przyda, bo można nią ściągnąć wiele ciekawych rzeczy ze stołu, albo z półki, albo z innego miejsca, które to zazwyczaj jest ciężko dostępne. A jak już się uda ściągnąć jakąś wymarzoną i surowo zakazaną rzecz, to przydałaby się jeszcze druga rączka, żeby ją sobie porządnie obejrzeć. Więc zafascynowany zdobyczą Helutek zapomina, że w pozycji pionowej należy się zawsze trzymać mebla i zaczyna STAĆ. Stanie to jest nowa rzecz, której Helutek dopiero się uczy...




Do wstawania potrzebne są obie rączki. Potem, jak już się stoi, to można jedną rączkę puścić i trochę nią nawet powymachiwać. Jedna wolna rączka zawsze się przyda, bo można nią ściągnąć wiele ciekawych rzeczy ze stołu, albo z półki, albo z innego miejsca, które to zazwyczaj jest ciężko dostępne. A jak już się uda ściągnąć jakąś wymarzoną i surowo zakazaną rzecz, to przydałaby się jeszcze druga rączka, żeby ją sobie porządnie obejrzeć. Więc zafascynowany zdobyczą Helutek zapomina, że w pozycji pionowej należy się zawsze trzymać mebla i zaczyna STAĆ. Stanie to jest nowa rzecz, której Helutek dopiero się uczy...




Monday, August 25, 2008
Czekamy na Maję...
Sunday, August 24, 2008
O tym, jak to Helutek podróżuje i o tym, jak fajnie jest podróżować...
Helutek podróżuje. Podróżowanie zaczyna się w momencie, kiedy to Mama pakuje wszystkie (no może nie wszystkie... ale dużo!) Helutkowe ubranka do torby i torba nie chce się domknąć. Wtedy Mama zaczyna się denerwować i Helutek już wie, że zaczyna się Podróżowanie.

Podróżowanie jest fajne. Podróżowanie jest fajne, bo w końcu można się porządnie wyspać. No bo przecież najlepiej śpi się w aucie. A ponieważ podróżowanie jest długie, to Helutek wysypia się w podróży za wszystkie czasy. Potem jest tylko trochę stresu, jak to w środku nocy Mama wyjmuje rozespanego Helutka z auta, a tam dziesięć osób dookoła stoi i wszyscy szczebiocą, i wszyscy robią głupie miny, i łapią Helutka za rączki, albo za nóżki, i chcą Helutka głaskać, i nosić, i w ogóle to nie bardzo wiadomo, o co im chodzi. Wtedy to Helutek się mocno denerwuje i najpierw nakrzyczy na wszystkich dookoła, a potem jeszcze na Mamę. Ale w końcu się uspokaja i łaskawie demonstruje, jak fantastycznie umie już raczkować, i jak umie wstawać, i jak stoi i trzyma się tylko jedną rączką, a drugą wymachuje, i jak pięknie spaceruje po całym mieszkaniu, jeśli tylko go Mama trzyma za rączki, i generalnie pokazuje wszystko, czego się ostatnio nauczył. A potem idzie spać. A ponieważ podróże są męczące, to śpi twardo do rana. To znaczy do świtu. Bo o świcie się budzi, rześki i wypoczęty i zaczyna budzić wszystkich dookoła. Żeby ani minuty z tego nowego dnia nie zmarnować.
Tak zaczyna się Podróż...

A w Podróży dzieje się wiele ciekawych rzeczy, bo w Podróży Helutek spotyka całą swoją Wielką Rodzinę. A Wielka Rodzina jest nieprzewidywalna. I to jest to, co Helutek w Wielkiej Rodzinie lubi najbardziej...



Podróżowanie jest fajne. Podróżowanie jest fajne, bo w końcu można się porządnie wyspać. No bo przecież najlepiej śpi się w aucie. A ponieważ podróżowanie jest długie, to Helutek wysypia się w podróży za wszystkie czasy. Potem jest tylko trochę stresu, jak to w środku nocy Mama wyjmuje rozespanego Helutka z auta, a tam dziesięć osób dookoła stoi i wszyscy szczebiocą, i wszyscy robią głupie miny, i łapią Helutka za rączki, albo za nóżki, i chcą Helutka głaskać, i nosić, i w ogóle to nie bardzo wiadomo, o co im chodzi. Wtedy to Helutek się mocno denerwuje i najpierw nakrzyczy na wszystkich dookoła, a potem jeszcze na Mamę. Ale w końcu się uspokaja i łaskawie demonstruje, jak fantastycznie umie już raczkować, i jak umie wstawać, i jak stoi i trzyma się tylko jedną rączką, a drugą wymachuje, i jak pięknie spaceruje po całym mieszkaniu, jeśli tylko go Mama trzyma za rączki, i generalnie pokazuje wszystko, czego się ostatnio nauczył. A potem idzie spać. A ponieważ podróże są męczące, to śpi twardo do rana. To znaczy do świtu. Bo o świcie się budzi, rześki i wypoczęty i zaczyna budzić wszystkich dookoła. Żeby ani minuty z tego nowego dnia nie zmarnować.
Tak zaczyna się Podróż...

A w Podróży dzieje się wiele ciekawych rzeczy, bo w Podróży Helutek spotyka całą swoją Wielką Rodzinę. A Wielka Rodzina jest nieprzewidywalna. I to jest to, co Helutek w Wielkiej Rodzinie lubi najbardziej...


Subscribe to:
Posts (Atom)





