Urlop to jest fajna rzecz. Bo jak jest Urlop, to Tata nie musi chodzić do Pracy i ma wtedy dużo czasu, żeby wymyślać zabawy dla Helutka. Dlatego Helutek bardzo lubi, jak jest Urlop...

Mama, Tata i Helutek byli na Urlopie we Włoszech. We Włoszech na Helutka mówi się
Piccolina, a właściwie
Piccolina bellissima. To znaczy, że Helutek-Piccolina jest najpiękniejszy na świecie (o czym zresztą Mama jest od dawna święcie przekonana), a już na pewno, że jest najpiękniejszy we Włoszech. Bo we Włoszech nie ma blondynów, dlatego Helutek-Piccolina to dla ciemnowłosych Włochów absolutny cud natury (a Mama myśli, że i z ciemnymi włosami Helutek byłby absolutnym cudem natury).

Na Mamę i Tatę mówi się we Włoszech
Ragazzi. A dom w którym
Piccolina (w końcu jesteśmy we Włoszech), Mama i Tata śpią, to
agriturismo.
Piccolina widziała wiele pięknych miejsc we Włoszech, ale
agriturismo było zdecydowanie najfajniejsze ze wszystkich.

No więc
Piccolina, Mama i Tata pojechali na Urlop do Włoch i mieszkali w
agriturismo. W
agriturismo był spokój i można było odpocząć od popularności, jaką na każdym kroku wywoływał Tata z
Piccoliną na ręku. A w
agriturismo nikt obcy nie pojawiał się w zasięgu wzroku
Piccoliny! Bo
agriturismo jest
in the middle of nowwhere...

W
agriturismo jest ogród, gdzie można leżeć na kocyku bez pieluchy i kręcić kręciołki...


W agriturismo
Piccolina ma swój prywatny basen, do którego nikt inny niepotrzebnie nie wchodzi. W basenie można godzinami wyławiać z wody piłeczkę, bo na dworze jest ciepło i człowiek nie marznie. I wielkość basenu nie jest przerażająca, tylko taka akurat dostosowana do potrzeb
Piccoliny...

W
agriturismo można się kompletnie odstresować...

Tak więc
Piccolina, Mama i Tata mieszkali we Włoszech w
agriturismo, co im się bardzo spodobało i teraz już zawsze będą jeździć do
agriturismo a nie do wielkomiejskich hoteli...
A z
agriturismo można robić wycieczki! Pierwszą wycieczkę
Piccolina, Mama i Tata zrobili do Wenecji. Mama już chwaliła się zdjęciami z Wenecji, więc nie będzie przeginać i chwalić się po raz drugi (z małym wyjątkiem...).


Potem (to już w trakcie pobytu w drugim
agriturismo)
Piccolina, Mama i Tata zwiedzili jeszcze Urbino...



...byli kilka razy nad morzem...


...a na koniec pojechali do Torre di Palme, bo w Torre di Palme brali ślub Michela i Hanjo, a Sara miała chrzest. No i w Torre di Palme
Piccolina spotkała się ze swoim najlepszym kumplem Matteo! A potem imprezowali do późnej nocy. A jak już
Piccolina padła wykończona imprezowaniem do późnej nocy, to Mama i Tata imprezowali do białego rana już bez
Piccoliny!

Szkoda że Tata tak rzadko ma Urlop...